U cioci na wakacjach cz.5-ostatnia

Podczas gotowania obiadu czułem na spodach bosych stóp przyjemny chłód kafelków,dodatkowo ziębił mnie powiew wiatru wlatujący przez uchylone okno. Ten dyskomfort podniecił mnie jednak zaklejony penis nie mógł podnieść się i tylko pulsował nabrzmiały. Z przygotowań wyrwał mnie dźwięk dzwonka. Na szczęście obiad już był prawie gotowy. Wybiegłem jak szalony z kuchni kierując się do przedpokoju. Gdy dotarłem do celu,zażenowany uchyliłem drzwi. Stała w nich elegancka,sexowna starsza Dama. Spojrzała nie na twarz tylko na krocze i uśmiechnęła się szeroko. W tym momencie w sklejonym na cipkę siusiaku podniosło mi się ciśnienie. Pochyliłem głowę i otworzyłem drzwi. Pani weszła a ja usłyszałem odbijający się od czterech ścian stukot jej czternasto-centymetrowych obcasów. Uklęknąłem a Lady wysunęła stópkę.-Przywitaj się z Panią-usłyszałem jej cieniutki głosik. Pochyliłem się i przywarłem ustami do aksamitnej skóry jej stopy. Gdy pocałunek zakończyłem donośnym cmoknięciem Pani cofnęła stopę,podnosząc ją do góry. Chwyciłem obutą nóżkę i odpiąłem paseczek na kostce,po czym bucik zsunął się na moją rękę. Następnie zdjąłem drugą szpileczkę. Paznokietki bosej Madame były pomalowane bezbarwnym,połyskującym lakierem i naznaczone brokatem.

Czytaj więcej...

Telefon od Pani Karoliny

Byłem właśnie w domu przeglądając gazete, kiedy zadzwonił telefon, odebrałem, - cześć piesku za 30 minut masz się zameldować u mnie pod drzwiami... -Oczywiście Pani Pani Karolina miała w posiadaniu zdjęcia o których nie chciałbym żeby się ktoś dowiedział. Byłem już na miejscu podniecenie narastało wraz z adrenaliną. Puk Puk... Drzwi się odtworzyły. Moja Pani była moim ideałem kobiety miała na sobie mini, bluzkę a na stopach piękne seksowne szpilki... W jednej chwili padłem na kolana i ucałowałem czubki bucików. -Dobrze, rozbieraj się do naga, czekam na ciebie w salonie. -Tak Pani. Rozebrałem się Pani siedziała na fotelu szyderczo się uśmiechając. -Znasz zasady będziesz robił wszystko co ci każe a nikt nie zobaczy tych zdjęć. -Tak Pani. - To dobrze ja teraz idę na jogging, ty zaś masz wyczyścić wszystkie moje buty które stoją w przedpokoju, aaa żeby nie było ci zbyt łatwo zapnę ci kajdanki z tyłu i na nogach. Tak też zrobiła, po czym poszła się przebrać w dres i obuwie sportowie. mnie zostawiła leżącego nago w przedpokoju, trzeba się brać do roboty dzisiaj na razie nie pokazała złej strony i niech lepiej tak zostanie. W przedpokoju były dwie pary japonek jedne czarne skóropodobne a drugie takie "tygrysie", no i oczywiście te szpilki czarne z e srebrną wstawką. Najpierw zabrałem się za japonki a na koniec szpilki te czyściłem najdłużej i najdokładniej jak się da, na koniec ułożyłem wszystkie pary bucików mojej Pani. czekałem na kolanach może z 10 20 minut nie wiem.W końcu weszła moja Pani popatrzyła na swoje buty i powiedziała: -No nawet nieźle ci to wyszło. -Dziękuje Pani -Do salonu

Czytaj więcej...

telefon od Pani Karoliny... Plaża, Dzika plaża

Wracając z zakupów zadzwoniła Karolina, oświadczając mi że mam wziąć samochód i natychmiast po nią przyjechać. Od naszego ostatniego spotkania minął miesiąc. Odpowiedziałem: -Poco mam przyjechać przecież przymnie skasowałaś wszystkie zdjęcia, nic na mnie nie masz. Rozłączyła się, ale zanim doszedłem do domu dostałem MMS'a z jednym ze zdjęć, no tak przecież mogłem się tego spodziewać... wyładowałem zakupy, zabrałem trochę pieniędzy i kluczyki od Passata. Podjechałem pod dom akurat wychodziła z domu z torbą plażową, miała na sobie białą mini połączoną z koszulką czarne japonki oraz czarne okulary. Podeszłem do niej. -Wiedziałam że przyjdziesz. -Czemu nie skasowałaś tych zdjęć?! -Spokojnie pieseczku czy ty aby nie zapomniałeś jak się wita swoją PANIĄ, co myślałeś że tak łatwo pozbędę się tych fotek? -Czemu to robisz? -Piesku to mój obowiązek muszę cię po prostu wytresować. A teraz na kolana psie jak ty się odzywasz do swojej Pani, zapomniałeś już chyba. No to mamy powtórkę z rozrywki. Pomyślałem chwilę czy może nie pójść na policje ale chyba naraziłbym się na większą kompromitacje niż gdybym był jej psem, chyba muszę się z tym pogodzić. Więc rozejrzałem się a potem uklęknąłem przed moją Panią i pocałowałem w w stopę. -Przepraszam Pani to się już więcej nie powtórzy.

Czytaj więcej...

Korepetycje

Miałem kłopoty z matematyki, byłem zagrożony złą oceną z tego przedmiotu więc postanowiłem wziąć korepetycje. Znajoma umówiła mnie z Panią Natalią, następnego dnia przyszedłem na lekcje. Mieszkanie w którym miałem się zjawić mieściło się w kamienicy. Dobra jestem na miejscu, pukam. Ku mojemu zdziwieniu zobaczyłem piękną wysoką blondynkę. Przywitaliśmy się, i weszliśmy do pokoju w którym było biurko 2 krzesła i sofa. Przez pierwsze dziesięć minut rozmawialiśmy o moich problemach z przedmiotem, potem dostałem zadania do rozwiązania, lecz ja nie mogłem się skupić na zadaniu tylko cały czas myślałem o zgrabnych stopach na których były kapcie odsłaniające palce... Wkrótce okazało się że zbyt dobrze nauka nie wchodziła mi do głowy, a moja nauczycielka spostrzegła że interesują mnie jej piękne stopy, powiedziała: -Teraz to zadanie, jeśli nie zrobisz go poprawnie to za kare wymasujesz mi stopy. Zabrałem się do roboty i tak jakoś się złożyło że zadanie zrobiłem źle. Pani Natalia położyła się na sofie wystawiając mi swoje stopy, ja ściągnąłem jej kapcie i zacząłem masować najpierw prawą stopę i potem lewą, Pani Natalia była zachwycona. - Chyba z twojej nauki nic na dzisiaj nie wyjdzie, ale możesz za to zrobić mi przysługę i pomalować mi paznokcie u stóp lakierem. -Oczywiście, dla Pani wszystko.

Czytaj więcej...

Praca z ogłoszenia

Przyszedł mi do głowy pewien pomysł,który chciałbym ubrać w formę króciutkiego opowiadania: Siedziałem sobie z rana w kuchni popijając kawę. Na stole leżała gazeta. Moje myśli kołatały się wokół jednego tematu: znalezienie pracy. Dość mam siedzenia bezczynnie w domu. Zarobiłbym to mógłbym w końcu oddać się mojej wymarzonej sesji w studio BDSM. Zatem zacząłem przeglądać ogłoszenia w prasie aż w końcu znalazłem: "Pilnie poszukiwany lakiernik. Praca dająca satysfakcję i dobre wynagrodzenie-oto gwarancja jaką dajemy dla swoich pracowników" Spisałem sobie adres i już po trzydziestu minutach byłem na miejscu. Nieco się zdziwiłem widząc domek parterowy z dużym ogrodzonym placem,bez żadnego warsztatu. Pomyślałem,że może to mieszkanie szefa i podpiszemy umowę a jutro dopiero trafię do warsztatu. Na placu biegały psy więc użyłem domofonu by oznajmić o swoim przybyciu. Po chwili z domu wyszedł wypakowany koleś,który zawołał ujadające dobermany a te posłusznie usłuchały swego pana:-Proszę wejść-usłyszałem-teraz pana nie zaatakują,boją się mnie i czują respekt przed twardą ręką właściciela. Zapraszam do środka. Trafiłem do holu,skąd ów osiłek poprowadził mnie do pomieszczenia na wprost. Zostawił mnie tam z sekretarką siedzącą przy biurku. Gdy usiadłem na wprost atrakcyjnej brunetki przedstawiłem się i pokazałem ogłoszenie z gazety.

Czytaj więcej...

Wanda - Kobieta z pasją

Taksówka zatrzymała się przed wielka bramą, która była tylko częścią wysokiego muru. Betonowa ściana, prawie w całości porośniętą pnączami, sprawiała wrażenie nie możliwej do sforsowania. Wysoka na ponad trzy metry, dawała wrażenie tajemniczości, jednocześnie skutecznie chroniąc przed ciekawością potencjalnych gapiów. Tomasz wyszedł z taksówki, trzymając w jednej ręce torbę, a w drugiej kartkę, na której wypisany był adres. Spojrzał na taksówkarza, jakby chcąc się upewnić czy aby na pewno przywiózł go na właściwy adres, ale ten nie oglądając się na klienta, ruszył w drogę powrotną. Szczuplutki i niewysoki młodzieniec, podszedł do wielkiej bramy. Szukał wzrokiem klamki, ale jedyne co mu się rzuciło w oczy to czarny guzik, wmurowany w filar. Zawahał się przez chwilę, po czym nieśmiało wcisnął przycisk. Odczekał chwilka po czym powtórzył czynność jeszcze dwa razy. W małym głośniczku odezwał się damski głos: - Tak, słucham? - Dzień dobry pani, rozmawiałem z panią wczoraj w sprawie pracy, moje imię Tomasz, pamięta pani? - Oczywiście, czekałam na pana. Proszę wejść. Cały czas prosto chodnikiem - damski głos urwał się, a po chwili brama otworzyła się na tyle, by mógł swobodnie przejść. Kiedy przekroczył wejście, chciał zamknąć za sobą bramę, ale ta automatycznie, bardzo wolno powróciła na miejsce, zatrzaskując się w pozycji jaką ją zastał. Ruszył przed siebie przekonany, że mieszkanka tej posiadłości to osoba bardzo zamożna. Szeroki chodnik, a raczej uliczka, prowadziła wśród wysokich drzew, które sadzone z rozmysłem, tworzyły istną harmonie zieleni, razem z krzewami i różnego rodzaju roślinami. Wszystko co mijał wydawało mu się takie eleganckie, dostojne. Ogród a raczej park stwarzał na pozór wrażenie dzikiego i zapomnianego, ale wiedział, że wszystko było tu zaplanowane i przemyślane. Cudowne miejsce, pomyślał i przyspieszył kroku.

Czytaj więcej...

Wanda - Wierna żona

Rozłożona na wygodnym leżaku, delektowała się letnim lenistwem. Ostre promienie słońca pieściły jej nagie ciało, wydobywały małe kropelki potu. Okulary przeciwsłoneczne poprawiały komfort leniuchowania, a olejek zapewniał równomierną opaleniznę. Widać po odcieniu brązu, że kobieta nie pierwszy raz korzysta z dobroci letniej pogody. Mimo swych czterdziestu trzech lat, Wanda wyglądała o wiele korzystniej od swych rówieśniczek. Kruczoczarne, kręcone włosy, pociągła, atrakcyjna twarz. Jej figura była zaprzeczeniem anorektycznych modelek. Duże jędrne piersi zdawały się unosić w stronę słońca. Wydatne wargi, podkreślone różowym odcieniem szminki, powodowały seksualne skojarzenia. Szerokie biodra w połączeniu z muskularnymi pośladkami, były stworzone do łóżkowych ekscesów. Długie, masywne nogi były godne nosić tak boskie ciało. Odgłos ptaków i rzadkie porywy wiatru,to jedyny hałas towarzyszący kobiecie. Gospodarstwo położone z dala od najbliższych zabudowań, dawało komfort wypoczywającej brunetce. Bez obaw mogła zażywać pogody zupełnie nago, na tyłach posiadłości. Zadbane podwórze, porośnięte bujnie roślinnością, starannie przystrzyżony trawnik i ogólnie panująca harmonia wszystkiego, dawały odpowiedni relaks kobiecie. Rzadko opuszczała swoją posiadłość, mimo że do centrum miasta było kilkanaście minut jazdy. Miała swoja filozofię i dzięki niej żyła tak jak sobie wymarzyła. Była przekonana że kobiecie, a szczególnie jej należy się komfortowe życie. Głęboko wierzyła w to, że mężczyzna jest po to by dbać o kobietę. Wanda poszła o wiele dalej w swoim rozumowaniu. Jej mąż od razu po ślubie dostał się pod pantofel. Miała wrodzone cechy przywódcze, pociąg do władzy. Nie skrywała swych sady

Czytaj więcej...

O przygodzie w Galerii, co brutalną zemstą się skończyła...

Stanowiliśmy parę. Całkiem zgraną, złączoną wydawać się było, sporym uczuciem. Kolejne miesiące wydawały się jedynie wzmacniać nasze relacje. Relacje oparte na wzajemnym poszanowaniu, zrozumieniu, wsparciu. Poszanowaniu każdej ze swoich cech, w których stanowiliśmy jedność, a zarazem idealnie w nich się uzupełnialiśmy. Godziny spędzane razem na wspólnych spacerach, rozmowach jedynie cementowały nasz związek. Szalone i niespodziewane miejsca, w których przyszło nam się spontanicznie oddawać cielesnym igraszkom dawały wiele radości, po których do domów wracaliśmy z uśmiechami na twarzy. Ola, młoda filigranowa blondynka, z wybujałą fantazją, spontanicznością, zarówno w codziennych sprawach, jak i życiu erotycznym, pragnąca eksperymentować, wprowadzać wiele technik, mających dać nam satysfakcję i urozmaicenie. Z jednym jednak zastrzeżeniem – nigdy z kimś więcej, jedynie ze mną. Wszelkie kombinacje w większym gronie nie wchodziły w grę. Żelazna dla niej zasada. Nie tolerowała zdrady w żadnym wypadku. Trzymała się tego, jak 11-stego przykazania. Byłem poinformowany od samego początku, że wszelka próba jakiejkolwiek zdrady, zakończy nas związek. Może nawet z hukiem. Na moje nieszczęście... Rzeczą, do którą również była niezbyt przekonana był fetysz stóp. Dawałem jej sporadycznie do zrozumienia, co „tygryski lubią najbardziej”, lecz spotykało się to z niezrozumieniem. Nie pojmowała tego, jak można całować, czy też lizać stopy. Zakrawało to o swego rodzaju niesmak. Owszem, mogą wyglądać ładnie, pociągająco i seksownie, ale nie powinny stanowić głównej roli, nawet w tym najbardziej szalonym i wyuzdanym seksie. A seks nasz był malowniczy, jak tęcza. Począwszy od delikatnych pieszczot, poprzez testowanie z dziesiątkami pozycji kamasutry, aż po niecodzienne miejsca, jak stolik w restauracji, pod który Ola wchodziła w wiadomym celu, daj

Czytaj więcej...

U nieznajomego Pana służba pierwsza. - cz.I

Człowiek czasami przechodzi samego siebie. Coś co dawniej było nieakceptowalne, nie do pomyślenia wręcz, z czasem zaczyna ciekawić, wzbudzać zainteresowanie, by dziś stać się upragnioną rzeczą. Tematy jakie dawniej mnie odrzucały, były „niesmaczne”, dzisiaj stały się w moim przypadku pożądaną fantazją do zrealizowania. W taki oto sposób, narodziła się bezimienna jeszcze, suka... Był kwietniowy, wiosenny, sobotni wieczór. Godziny w domu mijały bardzo mozolnie, wskazówka zegara na ścianie jak by nie chciała się przesuwać. Była ochota gdzieś wyjść, rozerwać się w ramach odpoczynku, lecz niestety nie było z kim. Każdy gdzieś wyjechał, nie miał czasu na wspólne wyjście na miasto. Włączywszy w radiu pierwsze lepsze, wolne, pląsające dźwięki, beztrosko opadłem na oparcie fotela. Nawet książka nie kleiła się do ręki. Nie wspominając już o częstym wertowaniu zasobów w Internecie z zakresów dominacji, fetyszu w ramach inspiracji. Tego także się nie chciało. Zapewne też przez pogodę. Wiosna, jak to wiosna. Kwiecień - plecień poprzeplata, trochę zimy, trochę lata, jak to mówią. Tak też było i tego dnia. Niebo zaszyło się ciemnymi chmurami, Pogoda za oknem przypominała bardziej listopadowy chłód niż wiosenne ocieplenie. W półmroku padłem bezwładnie na fotel, za mną podążyły moje powieki, opadając równie szybko....- DZYYYYŃŃŃŃŃŃ........ Niespodziewanie, z powolnego przysypiania wyrwał mnie dzwonek przychodzącego sms-a. Przerażony poderwałem się z fotela, stając na równe nogi. Już miałem syknąć pod nosem jakieś przekleństwo pod adresem telefonu, lecz szybko pojawiła się myśl, że ktoś ze znajomych proponuje wyjście na sobotnią imprezę. Tymczasem oczom własnym nie dowierzałem... Ujrzałem krótkiego, ale bardzo treściwego sms-a, informację od pewnego mężczyzny, z którym kilkukrotnie rozmawiałem na jednym z forów internetowych w temacie poświęconym fantazjom erotycznym z pogranicza dominacji, uległości, fetyszu itp. Jednym słowem mówiąc, ze świata BDSM. O tyle ten sms był dla mnie zadziwiający, o ile wymieniliśmy się numerami jakiś czas temu, mieliśmy się spotkać przy przysłowiowym „piwku” i porozmawiać luźno na ciekawiące nas tematy, lecz po jakimś czasie temat jakiejkolwiek rozmowy telefonicznej umarł „śmiercią” naturalną. Świadom byłem jego dominujących chęci, zarówno wobec kobiet jak i facetów, on z kolei wiedział o mojej rosnącej potrzebie podjęcia u kogoś służby. Służby w wielu znaczeniach, tej wobec Pana, jak i tej wobec Pani, tej domowej, jak i tej... seksualnej. Pragnąłem, niczym pokojówka, czuć na sobie przepełniony zbereźnymi myślami wzrok dominującej Pani lub Pana podczas sprzątania mieszkania, by p

Czytaj więcej...

O mały włos ...

Dzień chylił się ku końcowi. Godzina 16 dochodziła na wysoko zawieszonym zegarze. Zaduch, jaki panował w małym, ciasnym od stosów papierów oraz teczek pomieszczeniu, był trudny do zniesienia. Wiatrak nie wydalał, choć był na maksymalnych obrotach. Starałem się już tylko dotrwać do końca dnia, wzdychając do zegara, by te dwie godziny, jaki mi pozostały papierkowej, biurowej roboty, minęły jak najszybciej. Chęć wyjścia na miasto, małe tournée po klubach, może poznanie jakiejś dziewczyny, spontaniczne, szalone doznania z nieznajomą... Tak! Może o tym przez chwilę pomyślę, pofantazjuję, to czas zleci szybciej... Zobaczymy. Oparłem się wygodnie na fotelu, zamknąwszy oczy myślałem o jakiejś delikatnej, filigranowej kobiecie, pieszczotach. Czas upływał nieco milej. Osobiście nie preferuję zachowań seksualnych z pogranicza brutalności, czy tez nawet sadyzmu, ale jak się niebawem okazało, doświadczyć miałem tego na własnej skórze. Choć były to moje początki w tym zawodzie, świeżo po praktykach praca pokazała mi swoje uroki. Praca kuratora niestety wymagała, by po „interwencjach” w terenie z młodzieżą, wypełnić stosy raportów, ocen, analiz. Wiele bym dał, by uprościć to do minimum, lecz archiwum akt poświęconych resocjalizacji, nieubłaganie każdego dnia dawało o sobie znać. Wtem, patrząc kątem oka na kolegę zza biurka, do mojej głowy padła mi pewna myśl. Przemku... wspominałeś kiedyś o przysłudze... - nieskromnie rzuciłem w jego stronę. No... ? - odpowiedział pytająco zza biurka pełnego segregatorów.

Czytaj więcej...