Historia O cz.1

Lecz O wyła: - Nie, nie, litości - nie mogła już dłużej, nie mogła wytrzymać już ani sekundy. A jednak musiała znieść wszystko aż do końca, Anne-Marie zaś uśmiechnęła się do niej gdy Colette schodziła z estrady. - Podziękuj mi - powiedziała Anne-Marie i O podziękowała. Zdawała sobie doskonale sprawę dlaczego Anne-Marie tak bardzo zależało na tym, żeby ją wychłostać. Nigdy nie wątpiła, że kobiety są bardziej okrutne i nieprzebłagane niż mężczyźni. Lecz O wiedziała, że Anne-Marie nie chodzi tak bardzo o zamanifestowanie swojej władzy nad nią, ile o to, by ustanowić pomiędzy sobą a O pewną wspólnotę. O nie mogła tego nigdy pojąć, musiała jednak uznać jako fakt niezaprzeczalny i ważny ów stały splot sprzecznych odczuć jakich doświadczała: uwielbiała w istocie karę cielesną i choć kiedy była jej poddawana oddałaby wszystko, żeby wyrwać się i uciec, to kiedy się kończyła, była szczęśliwa, że ją zniosła, tym bardziej szczęśliwa im okrutniejsza i bardziej długotrwała była ta kara. Anne-Marie wiedziała dobrze na czym polega zarówno przyzwolenie jak sprzeciw O i to, że jej podziękowanie nie jest tylko czczym słowem. Była w jej postępowaniu jeszcze inna racja, którą jej teraz przedstawiła. Pragnęła otóż, żeby każda dziewczyna wchodząca do jej domu i zmuszona żyć w tym całkowicie żeńskim świecie, przekonała się, iż jej kobiecość nie tylko nic na tym nie straci w porównaniu z innymi kobietami, lecz przeciwnie - stanie się bardziej namacalna i wyostrzona. To 2 tego powodu wymagała, żeby dziewczęta były cały czas nagie. Sposób w jaki O została związana i wychłostana też nie miał niczego innego na celu. Dzi

Czytaj więcej...

Historia O cz. 3

O wierzyła lub może chciała wierzyć na własne usprawiedliwienie, że Jacqueline się wypłoszy. Wkrótce została wyprowadzona z błędu. Skromna mina z jaką Jacqueline zamykała drzwi swojej garderoby była precyzyjnie obliczona na to by zwabić O, zachęcić ją do sforsowania tych drzwi, których nie mogła jakoś przekroczyć gdy były przed nią szeroko otwarte. Ponieważ decyzja O nie pochodziła koniec końców od niej samej, lecz od wyższego autorytetu, pozbawiona była elementarnej strategii, tak że Jacqueline absolutnie niczego się nie domyślała. Bawiło to 0. Czuła niezwykłą rozkosz kiedy na przykład pomagała Jacqueline rozczesać fryzurę po tym jak zdjęła z siebie stroje, w których pozowała do zdjęć i włożyła czarną, wciąganą przez głowę bluzkę i turkusową kolię w kolorze jej oczu - otóż czuła tę nieoczekiwaną rozkosz na myśl o tym, że jeszcze tego samego wieczoru Sir Stephen będzie wiedział o każdym geście Jacqueline, że pozwoliła O dotknąć przez bluzkę swoich drobnych, szeroko rozstawionych piersi, że jej powieki opadły' na policzek rzęsami jaśniejszymi od jej skóry, że jęknęła z rozkoszy. Kiedy O obejmowała ją, stawała się bezwładna, nieruchoma, jakby wyczekująca w jej ramionach, pozwalała rozchylić sobie usta, odciągnąć głowę do tyłu pociągnięciem za włosy. O musiała zawsze uważać, żeby oprzeć ją o futrynę albo stół i przytrzymać za łopatki. W przeciwnym razie osunęłaby się na ziemię, z zamkniętymi oczami, bez jednego krzyku. Zaraz potem gdy O wypuszczała ją z objęć, Jacqueline stawała się na powrót chłodna, roześmiana, obca. Mówiła: - Została mi pani szminka - i wycierała usta. Taką właśnie O lubiła ją demaskować; odnotowując skrzętnie - żeby to potem wiernie powtórzyć - jej chronicznie zaczerwienione policzk

Czytaj więcej...

Studentki (cz.1)

Wreszcie przyszedł ten upragniony czas wyrwania się z rodzinnego domu i wyprowadzenie się do dużego miasta na studia. Karol skończył liceum z bardzo dobrymi wynikami i bez problemów dostał się na wymarzoną uczelnie. Gdy po kilku miesiącach oswoił się z życiem studenta, postanowił przeprowadzić się z akademiku na stancję. Tak też zrobił. Karol wynajął mieszkanie z dwoma innymi studentami których wcześniej nie znał. Niestety, nie bardzo przypadli mu do towarzystwa, bo okazało się, że są to typowe nerdy; całe wieczory po przyjściu z uczelni spędzali przed laptopami, całkowicie odcięci od świata. Drugiego tygodnia mieszkania na stacji, Karol postanowił wyjść ze znajomymi na piwo bądź coś mocniejszego i gdy w drodze powrotnej, już trochę podcięty, stanął przed drzwiami, na pozór swojego mieszkania, uświadomił sobie, że nie wziął kluczy. "Cholera, może ci debile jeszcze nie śpią "-pomyślał i zadzwonił w dzwonek czekając aż lokatorzy mu otworzą. Drzwi otworzyły się i ku jego zdziwieniu, stanęła w nich Kinga, stara kumpela z gimnazjum, w której swojego czasu nieco się podkochiwał. -Ooo... - wyjęknął Karol - Kinga? A co ty tutaj robisz? -Ooo.. raczej to ja powinnam ciebie o to zapytać - odpowiedziała z uśmiechem ale i ze zdziwieniem Kinga. Padli sobie w objęcia, bo nie widzieli się przez dobre 3 lata.

Czytaj więcej...

Pokój 103

Ewa nie mogła się doczekać godziny dwudziestej. Czekała na Piotra tak jak tego oczekiwał, w samej spódniczce, pończochach i szpilkach. Rozebrała się już godzinę wcześniej, przerzucając kolejno przez krzesło beżowy żakiet, błękitną bluzeczkę, biały stanik o sportowym kroju i takież same figi. Siedziała wyprostowana na podwójnym łóżku, z dłońmi swobodnie leżącymi na kolanach. Hotelowa klimatyzacja była włączona na maksymalne obroty i kobieta czuła, jak ramiona pokrywają się gęsia skórką, a brodawki wyprężają się drażnione chłodnym powietrzem. Nie czuła jeszcze podniecenia, raczej ekscytację nową sytuacją. Kiedy na elektronicznym budziku pojawiła się ósemka i trzy zera, rozległo się ciche, pukanie. Ewa ledwo powstrzymała się, aby nie podbiec tych kilku metrów do przedsionka. Spokojnym krokiem pokonała ten dystans i uchyliła drzwi. Piotr wyglądał naprawdę kusząco, z lekkim zarostem, w prążkowanym, wysoko zapinanym garniturze, z burgundowym krawatem do śnieżnobiałej koszuli. Spojrzał na kobietę badawczo. - Dzień dobry – Ewa skłoniła głowę, nie patrząc w piwne oczy. Piotr jasno nakreślił reguły. Jeśli mają się spotkać, powinna zachowywać się posłusznie i nie wyzywająco. - Witaj maleńka – mężczyzna pogładził policzek wierzchem dłoni i wszedł do pokoju, a drzwi zamknęły się z cichym kliknięciem. Piotr mierzył wzrokiem zgrabną sylwetkę. Jeszcze nigdy nie widział Ewy nagiej. Z przyjemnością wodził po linii ramion, przesuwał wzrokiem w dół obojczyka do pełnych piersi z dużymi jasnymi obwódkami brodawek i jeszcze niżej do wąskiej talii i do bioder opiętych jasną tkaniną. Poczuł rosnące podniecenie. Trudno będzie zachować stosowny chłód i dystans – pomyślał wędrując spojrzeniem w kierunku podłogi. - Ukucnij przy łóżku – Piotr wydał polecenie cichym

Czytaj więcej...

Skosztuj mnie , zjedz mnie.

Wizyta którą ustaliła moja Pani za 7 dni pozwoliła mi wykonać czynności przygotowujące , według polecania miałem codziennie się spuszczać do prezerwatywy a następnie po przelaniu w strzykawkę zawartość zamrażać w lodówce. Tak przez trzy dni z rzędu potem trzy dni postu i w czwartym trening u mojej Pani. O ile pierwsze dni minęły szybko i miło kiedy mogłem pofantazjować o przyszłych torturach , to druga część tygodnia ciągnęła się nieubłaganie szczególnie abstynencja była ciężka do zniesienia kiedy tylko myślałem o Pani zaraz penis stawał się wielki . Miałem podobno być gotowy skończyć na wyrażne polecenie w miejscu które zostanie mi wskazane bez grymaszenia ,domysłów nie było końca. Wreszcie nadszedł upragniony dzień wynająłem pokój w hotelu oraz przyniosłem ze sobą niezbędne akcesoria : wino dwa kieliszki ,trzy strzykawki ze spermą już niestety rozmrożoną , sznur , obręcze na nogi i ręce z klamrami, maskę gazowa ze specjalna puszką przez która można było wdychać różne zapachy ,zestaw do cewnikowania oraz lejek od paliwa . Ubrałem obrożę na szyję następnie na ręce i nogi założyłem obejmy i tak gotowy nagi wysłałem numer pokoju do mej dręczycielki . Po kilku minutach dostałem odpowiedz :”klęknij pod drzwiami”, wykonałem polecenie drzwi były otwarte weszła moja prześliczna spojrzała na mnie i na powitanie dostałem liścia w twarz za co podziękowałem całując dłoń .Padałem w zębach końcówkę smyczy do rąk pani łasząc się do stóp .

Czytaj więcej...

Ja mu . On mi !?

Nowy pomysł na jaki pani Pani wpadła pewnego dnia miał pokazać jej moje oddanie i bezwzględną uległość, tego dnia miałem się stawić w pokoju hotelowym o wyznaczonej godzinie jedyne co miałem zabrać to maska. Dostałem polecenie przywdziania jej na głowę tuż przed wejściem do pokoju. Szybkie wejście po schodach jeden rzut oka na rząd pokoi w holu czy nikt nie przechodzi akurat i już wsuwam moja maskę pukam do drzwi z drżeniem łap, otwiera pani… ubrana w niebotyczne szpilki czarne jak smoła wraz z czarna sukienka z tiulu podcięta z przodu , długą od tyłu po samą podłogę skłaniam się całuje w rękę jestem prowadzony do pokoju i pada pytanie czy zrobię dla swojej Pani wszystko …. Podchwytliwe pytanie chciało by się powiedzieć pewnie wszystko ale czy dam rade czy nie cofne się więc udzielam wymijającej odpowiedzi oczywiście moja Pani wszystko co tylko ci obiecałem w cyrografie . Dobrze psie zatem rozbieraj się do naga i stawaj w kącie , szybko to uczyniwszy stanąłem w jednym z kątów pokoju w międzyczasie właścicielka mojego marnego żywota udała się dostojnym krokiem do łazienki jak sądziłem zażyć kąpieli lub inne , a tymczasem zobaczyłem jak wychodzi z niej z drugim psem prowadzonym na smyczy oczom nie wierzyłem padł rozkaz na kolana i oboje oszołomieni już klęczeliśmy u stóp jak się okazuje swojej Pani .Oboje zapewne zdziwieni byliśmy jednak spod mojej jak też drugiego psiaka maski nie szło dojrzeć żadnej reakcji ze strony mimiki mniemam że zdziwienie było obopólne.

Czytaj więcej...

Miasto pajęczej królowej [fantasy] część 2

Czy można aż tak się zatracić? Czy można zrezygnować zupełnie z człowieczeństwa i stać się zabawką w dłoniach brutalnej mrocznej elfki? Drowy to sadystyczne istoty, które gardzą ludźmi i odnajdują autentyczną satysfakcję w ich gnębieniu. Od czasu, gdy dałem się złapać w Tum Ndaedelos, Dolinie Cieni, minęły już trzy miesiące. W tym czasie przeżyłem koszmar, którego nigdy bym się nie spodziewał, ale zacznijmy może od początku. Mroczna elfka, która mnie schwytała, nazywała się Morna Hwesta i była zwiadowczynią Pajęczego Królestwa. Była okrutna, brutalna i równie przerażająca w czynach wymierzonych przeciw mnie, co i piękna. Nim jednak zabrano mnie do Pajęczego Miasta, gdzie Morna uczyniła mnie częścią swojego domowego wyposażenia, musiałem przejść miesięczną obserwację – kwarantannę połączoną z oczyszczeniem. Czas ten spędziłem w

Czytaj więcej...

Nowy nabytek

Rozmyślałam o wszystkim co się dziś wydarzyło i co jeszcze mnie spotka. Moje rozmyślanie przerwała Lady Lukrecja. „To jest ten nowy kibel M. Ciekawe czy funkcjonalny? Otwieraj kurwo gębę. I żebyś mi wszystko wypiła.” Spuściła spodnie i oddała swój mocz w moje ust. Potarła się papierem i włożyła go do moich ust. Na koniec splunęła i wyszła mówiąc: „Na razie szmato.” Od tej pory co kilkanaście minut przychodziła jakaś dziewczyna załatwić swoje potrzeby. Dziewczyny śmiały się ze mnie, że jestem głupią pizdą, krzyczały: „Otwieraj pysk kurwo, pij do końca.” Kazały po sikaniu wylizywać sobie cipki i dupy. Niektóre masturbowały się na mojej twarzy. Niektóre miały nie dokładnie potarte tyłki, siadały mi na twarzy a ja im je lizałam do czysta. Po jakimś czasie przyszła jedna z dziewczyn Basia i powiedziała, że ma dla mnie specjalną niespodziankę: „Widzisz kurwo był u mnie przed chwilą taki facet. Kochałam się z nim analnie. Specjalnie dla ciebie zdziro zrobiłam to z nim bez gumy. Spuścił mi się w tyłeczek a ty to teraz ładnie mi wyssiesz. Otwieraj dziwko pysk!” Siadła mi prosto swoją rozwartą kakaową dziurką na ustach. A ja musiałam wysysać z niej spermę głęboko wkładając język w jej dziurkę. Na koniec wysikała się i chwaląc moje kurewskie walory wyszła. Tak upłynął mój pierwszy dzień służby u Pani M. Aż boję się myśleć co będzie dalej. Viki – suczka Pani Dr. M P.s. To opowiadanie oparte jest na faktach autentycznych. Przy tej okazji dziękuje Pani M za możliwość realizacji marzeń. Proszę czytelników o wybaczenie niedoskonałości i błędów, to moje pierwsze opowiadanie.

Czytaj więcej...

Córka cz. II

Następnego dnia wstałam wcześnie, przygotowałam Izie kąpiel, śniadanie i ubrania do szkoły. Starałam się to robić tak, aby jej nie spotkać. Kiedy ona poszła do szkoły, ja pobiegłam po zakupy i zajęłam się obiadem. Około godziny 11 zdzwonił mój telefon. Tak pani Izo słucham. Pizdo przygotuj w salonie obiad na 12. Będę z koleżanką. Acha i po drinku dla nas. Jak cie będę potrzebować to zawołam. Po tym telefonie przyśpieszyłam pracę przy obiedzie. Przygotowałam dwa nakrycia w salonie i czekałam w kuchni na dalszy bieg wydarzeń. Rzeczywiście punkt 12 –ta wróciła Iza. Po około pół godziny usłyszałam krzyk Izy. Dziwko chodź tu szybko. Kiedy weszłam do pokoju zobaczyłam jej koleżankę. Wysoką, blondynkę. Szmato to moja kochanka Marlena. Pokaż się jej. Opuściłam ręce wzdłuż ciała i obróciłam się dokoła. Marlenko i jak podoba ci się moja kurwa. Jest niezłą suką. Iza kazała mi się położyć na plecach nogami w ich stronę. Rozszerz pizdę niech Marlenka cię obejrzy dokładnie. Teraz pokaż jak robisz sobie dobrze. Kiedy ja robiłam sobie dobrze paluszkami dziewczyny namiętnie się całowały. Osiągnęłam mocny orgazm, nie pamiętam kiedy taki miałam. Marlena podeszła do mnie opuściła majtki i usiadła na mojej twarzy. Kazała lizać dokładnie obie dziurki. Była już bardzo mokra. Dosłownie lało się z niej. Nagle usłyszałam jej krzyk a w ustach poczułam jej mocz. Pij go kurwo krzyczała na mnie córka. Kiedy Marlena skończyła swój mocz oddała do moich ust Iza. Podziękuj Panią i spadaj. Dziękuje Panią bardzo. Udałam się do siebie a dziewczyny zajęły się sobą. Od tego czasu minęło już pół roku, moja służba trwa. Często zadawalam moją córkę lub jej koleżanki. Stało się to jakby normalne. Jednak Iza od czasu do czasu wpada na pomysły, które mnie poniżają jeszcze bardziej. Na przykład miesiąc temu w sobotę wieczorem kazała mi zadzwonić do agencji towarzyskiej i zamówić sobie dziwkę. Myślałam, że w agencji nie będzie kobiet chcących spotkać się z kobietą, stąd zadzwoniłam bez oporu. Szybko przekonałam się, że tkwiłam w błędzie. Okazało się, że było pięć chętnych i mogłam nawet wybierać. Zostawiłam to jednak właścicielowi, mówiąc mu tylko jakie preferencje ma córka. Powiedział, że będzie za godzinę u mnie. W tym czasie córka kazała mi założyć taki komplet: biustonosz i mini wykonane z różowych sznurków. Wszystko praktycznie miałam na wierzchu. Umalowała mnie wyzywająco i powiedziała, że jak przyjdzie dziewczyna to mam jej otworzyć i powiedzieć, że jestem kurwą i może zrobić ze mną co zechce. Rzeczywiście, tak jak to było ustalone, po godzinie zadzwonił dzwonek do drzwi. Otworzyłam. Przyjechała kobieta lat ok. 40, wysoka z dużym biustem, Wiktoria, jak się okazało później. Witaj Pani. Jestem wyuzdaną kurwą, proszę zrób ze mną co zechcesz. Witaj suko. Całuj moje stopy. Następnie Wiktoria usiadła na fotelu i oglą

Czytaj więcej...

MAJTECZKI LADY LUKRECJI cz.1

Napisałem wiadomość prywatną do swojej Pani, Lady Lukrecji, że wybieram się właśnie do Bytomia i bardzo pragnąłbym się spotkać z Nią i pobrać kolejną lekcję posłuszeństwa i pokory. Ku mojej radości, Lady Lukrecja odpisała mi jeszcze tego samego dnia i treść otrzymanej wiadomości wyraźnie wykazywała cechy rozkazującej formy wypowiedzi. Lady Lukrecja napisała mi, że mam się natychmiast spakować, zaopatrzyć się we wszystkie niezbędne rzeczy i jak najszybciej udać się do Bytomia w celu odbycia niewolniczej służby u stóp swej Ukochanej Pani. Mam mieć przy sobie swój telefon komórkowy, który zawsze ma być włączony i naładowany i po przybyciu do słynącego z ekscentryzmu i swobody erotycznej miasta na Śląsku, mam udać się do budynku przyozdobionego czerwonymi lampionami i tam oczekiwać na dalsze instrukcje. Przygotowanie do podróży zajęło mi 20 minut, dojazd na Dworzec Centralny - kolejne 25, dotarcie na właściwy peron - półtorej minuty i tym sposobem, niecałą godzinę po otrzymaniu tej radosnej dla mnie wiadomości, mogłem przez okno ruszającego właśnie pociągu obserwować szaro-burą rzeczywistość dnia codziennego, pozostającą daleko w tyle, wraz z pejzażem ruchliwego peronu warszawskiego dworca o estetyce co najmniej wątpliwej. Mój wzrok skierowany był na krajobrazy mijane po drodze, ale moje myśli wędrowały gdzie indziej. Gdzieś w nieznanej, tajemniczej przestrzeni wytworzonej przez mój uległy umysł. Gdzieś w innym, niczym nieograniczonym wymiarze powstałym w mej wyobraźni. Gdzieś, gdzie mistycyzm chwili sprawia, że nie ma miejsca na monotonię powszedniego dnia. Niecałe 4 godziny później, mogłem już wraz z dziewczynami z apartamentu ekscytować się burzliwymi losami bohaterów popularnego serialu kryminalnego produkcji krajowej, którego każdy kolejny odcinek serwowany przez wspaniałomyślną stację telewizyjną, stanowił nieodłączny element repertuaru hitów oglądanych w najpopularniejszym na Ziemii Śląskiej "domu uciech cielesnych". I znów, chociaż mój wzrok skierowany był w ekran telewizyjnego odbiornika, moja uwaga nie była skupiona na dzielnych dedektywach tropiących i zwalczających wszelakie zło, przejawiające się w rozmaitych postaciach narodzonych w płodnych umysłach scenarzystów. Przed oczami miałem obraz swej Ukochanej Pani. Tej nocy długo nie mogłem zasnąć. Nadmiar wrażeń sprawił, że nawet zmęczenie podróżą ustąpiło. Do późna w nocy, raz po raz zerkałem na wyświetlacz telefonu, sprawdzając, czy aby na pewno bateria jest dobrze naładowana, czy dzwonki nie zostały przez przypadek wyłączone, czy nie przegapiłem jakiegoś SMS-a, bądź sygnału. Zaglądałem co chwila na portal SADOMANIA, by zobaczyć zawartość skrzynki na moim profilu. Żaden sygnał nie nadchodził jednak. Pocieszałem się myślą, że może jutro moja Pani zechce skontaktować się ze mną i wezwać mnie na służbę do pokoju SADO. Zasnąłem rozmyślając o swej Pięknej Pani i mając przed oczami obraz Jej postaci, w lateksowym stroju Dominy, w długich czarnych kozaczkach sięgających do połowy uda, no i oczywiście z batem w ręku, na którego sam widok, niejeden niewolnik instynktownie kulił się ze strachu. Dzwonek telefonu obudził mnie o godz. 5:30. Błyskawicznie chwyciłem aparat i pomimo półprzytomnego stanu, odebrałem rozmowę. W słuchawce usłyszałem znajomy głos, należący do mojej Ukochanej Pani. Lady Lukrecja wyraźnie miała ochotę pokazać mi w sposób dosadny, jak wyglądają relacje pomiędzy Nią a mną i kto w takim układzie rządzi, a kto jest od tego, aby wykonywać rozkazy wydane przez osobę Dominującą. Takiego polecenia z samego rana, to się nie spodziewałem: - Marsz pod prysznic i ani mi się waż włączyć sobie ciepłą wodę - rzekła rozkazująco moja Pani - Od dzisiaj nauczysz się kąpać w zimnej wodzie. I żadnych sztuczek! Nawet nie próbuj czegokolwiek kombinować. Jestem w posiadaniu odczytów z wodomierzy i dobrze będę wiedziała o tym, jeżeli odkręcisz sobie ciepłą wodę - ton wypowiadanych przez Lady Lukrecję słów był bezlitosny. - No, jeden kubek ciepłej wody możesz sobie nabrać, do umycia zębów - dodała dobrodusznie - Dziękuję Pani za tą łaskawość, którą Pani mi okazuje. - podziękowałem pokornie swej Pani i Władczyni Lady Lukrecji - Grzeczny pies. - pochwaliła mnie Lady Lukrecja - To teraz odkręcaj zimną wodę i dobrze wyszoruj się pod tym prysznicem. Dopóki nie usłyszysz trzykrotnego sygnału, w telefonie, nie masz prawa zakręcać wody - poinstruowała mnie moja Pani. - Tak jest proszę Pani. Zrozumiałem. - odpowiedziałem tonem pełnym uległości i uwielbienia. Nie wiedziałem coprawda skąd moja Pani do mnie dzwoniła, mogła przecież stać na klatce schodowej i obserwować ruch na wodomierzach. Ale przecież gdybym zamiast sterczeć pod zimnym prysznicem, stanął sobie obok, to chyba by się nie wydało. Ja jednak nie pozwalam sobie myśleć takimi kategoriami. Moje podejście do tematu służby musi być jasno i wyraźnie ukierunkowane: To, co moja Pani rozkaże, mam bezdyskusyjnie wykonać, niezależnie od tego, czy moja Pani jest w stanie sprawdzić to, jak przebiegają czynności wykonywane w ramach rozkazu, czy też nie. Zakodowałem sobie taki tok myślenia i zgodnie z wytyczonymi sobie celami, staram się realizować obrany plan doskonalenia swej uległości, której zarys poznałem u siebie już dawno temu, ale wiele tajników tego mistycznego stanu, odkryłem u siebie dopiero wtedy, odkąd rozpoczęła się moja służba u Lady Lukrecji. Na szczęście "kąpiel" trwała tylko kilka minut. Na parapecie tuż obok prysznica, pozostawiona tam komórka poczęła wibrować, a po chwili trzykrotnie rozległ się standartowy sygnał dzwonka informującego o próbie połączenia. Z ulgą zakręciłem kurek. Przez chwile stałem tak zdezorientowany trzęsąc się z zimna, ale już po kilku chwilach wiedziałem, co mam dalej robić. Nadszedł SMS od Lady Lukrecji, w treści którego kazała mi oddzwonić. Pospiesznie wybrałem numer, z którego przed chwilą dzwoniła moja Pani i drżąc, już nawet nie tyle z zimna, co z emocji, oczekiwałem na ten cudowny głos, który przyprawiał mnie o ekstazę zmysłów.

Czytaj więcej...